Nie lubię słowa ofiara, kojarzy mi się z sugerowaniem czyjejś słabości lub nieudolności („ofiara losu”). Tymczasem to, że ktoś został skrzywdzony nie mówi nic o jego sile lub jej braku. Mówi za to wiele o sprawcy tego zdarzenia. To, że padliśmy ofiarą przemocy jest winą tylko i wyłącznie osoby, która się go dopuściła. Wbrew powiedzeniu to nie okazja czyni złodzieja... ani gwałciciela czy stalkera. Większość przestępstw nie jest wynikiem utraty kontroli sprawcy nad swoim zachowaniem spowodowanym silnymi emocjami lub chorobą psychiczną.
Psychoterapia osób pokrzywdzonych przemocą jest prowadzona w oparciu o terapię EMDR, która pozwala na skuteczne przepracowanie traumatycznych wspomnień i ustąpienie objawów zespołu stresu pourazowego. Leczenie osób po takich doświadczeniach obejmuje także pracę nad: odzyskaniem zaufania do siebie i swojej zdolności adekwatnego postrzegania rzeczywistości, poprawą poczucia własnej wartości, redukcją wstydu i bezzasadnego obwiniania się, rozwoje świadomości swoich potrzeb i umiejętności wyrażania ich bez lęku.
Zaznaczam, iż nie jestem biegłym sądowym. Nie zajmuję się sporządzaniem opinii na potrzeby postępowania sądowego. Mogę wydać jedynie zaświadczenie, że osoba będąca moim pacjentem uczęszcza na psychoterapię i z jakiego powodu ją podjęła. Zgodnie z zasadami etyki zawodu obowiązuje mnie poufność (tajemnica zawodowa) co do przebiegu procesu diagnostycznego i psychoterapeutycznego. Moja praca polega na pomocy osobie pokrzywdzonej w ustąpieniu psychicznych konsekwencji jej trudnych doświadczeń i nie ma bezpośredniego wpływu na przebieg i efekty postępowania sądowego (wpływ pośredni polega na osiąganej dzięki psychoterapii poprawie zdrowia psychicznego pacjenta, co przekłada się na lepsze jego funkcjonowania i emocjonalnego radzenia sobie z wyzwaniami jakie niesie udział w postępowaniu sądowym).